Nuda.

Oj powoli wracam do internetowej formy - wyjazd do rodziców, choroba Wiktora, jego coraz większe rozdrażnienie spowodowane nieuchronnym ząbkowaniem i pierwszymi próbami raczkowania pociągnęły za sobą zastój weny i brak sił na pisanie. Zasiadałam do klawiatury pięć czy sześć razy i nigdy nie udało mi się niczego dokończyć - mam zaczętych kilka tekstów, które wprawdzie mają potencjał, ale nie mają żadnej konkretnej formy. Trudno, przyjdzie czas i na nie. No i na dodatek wszystkie zdjęcia Wiktora przedstawiają go w czasie rozentuzjazmowanych prób zjedzenia wszystkiego co ma pod ręką. Nuda, normalnie nuda.

Nie ma jak babcine ogóreczki.

2 komentarze:

Desperate Househusband pisze...

Z mojego doświadczenia: Mogą być już ząbki, raczkowanie może być opanowane do perfekcji, następnie zapomniane, bo przecież nudne jest, gdy się już umie chodzić; o chorobie może nie być mowy, a i tak są problemy z pozbieraniem myśli w ogólnym ferworze, że o skleceniu z tych myśli sensownej wypowiedzi pisemnej nie wspomnę. Z drugiej strony, kiedy się już nazbiera i trzeba odreagować cały ten brak spokoju - wtedy się pisze, oj pisze :-)

kissgotmethis pisze...

Masz rację! Uwielbiam te momenty kiedy nadchodzi natchnienie, a wraz z nim ekscytujący dobór odpowiednich słów. Gdyby wtedy można było do rana siedzieć i pisać, pisać :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...