Wiktor i sprawa szaty co zdobi albo nie zdobi



Ubrałam Wiktora w koszulkę z drogim logo i nie mogę się napatrzeć jaki on śliczny. Wiktor na to logo zwrócił zjedzoną przed chwilą zupkę i szczęśliwie rozmazał . Koszulka zmasakrowana, bo w zupie były buraczki. Wiktor ma 7 miesięcy, 7 par butów i zero umiejętności chodzenia. Buty są piękne i„niechodzone” dumnie prezentują się na półce w jego pokoju.

Nie ma co ukrywać - uwielbiam go stroić, przebierać i stylizować. Już teraz ma identyczną wojskową kurtkę jak Tata, kożuszek w najmodniejszym stylu „awiator”, kaszmirowy sweterek w serek i milion czapek. A przecież jemu wszystko jedno w co jest ubrany byle było ciepło i nic nie uwierało. Czyli ubieram go dla siebie? No ale dla mnie to on jest najpiękniejszy taki golutki w kąpieli, albo skulony w kocyku, a w zasadzie we wszystkim jest najpiękniejszy przecież… No więc wychodzi, że ubieram go dla innych. Dla tych, którzy nas znają i dla tych, którzy tylko mijają nas na ulicy. Żeby się pozachwycali, żeby spojrzeli z uznaniem, że my tacy śliczni i modnie poubierani. Bo jak śliczni to pewnie i mili i mądrzy i sympatyczni. Czy rzeczywiście jestem taka płytka czy też zwyczajnie podążam naturalnym tokiem myślenia (prawie) każdego z nas? Trzech czwartych z nas. W niedawno przeprowadzonym badaniu CBOS na temat znaczenia wyglądu w życiu człowieka, prawie trzy czwarte Polaków wyraziło pogląd, że to jak wyglądamy sprzyja powodzeniu w życiu osobistym i zawodowym. I nic w tym zaskakującego. Naukowcy (zapewne amerykańscy)  już dawno udowodnili, że od małego lubimy patrzeć na to co potocznie uznawane za atrakcyjne. Jeżeli pokażemy kilkumiesięcznym niemowlętom zdjęcia dwóch różnych osób dłużej będą przypatrywać się tym uznawanym za atrakcyjniejsze. Ładne dzieci  postrzegane są jako grzeczniejsze i zdolniejsze, podobno dostają też lepsze stopnie. Nic dziwnego więc, że pozytywnie naładowane wiarą w siebie osiągają potem większe sukcesy zawodowe jako dorośli.  A jak im się noga powinie i spowodują uliczną kraksę to otrzymują niższe grzywny i kaucje. Jednak ucząc Wiktora o świecie nie chcę mu przecież powiedzieć, że wolno mu więcej bo ma zniewalający uśmiech i że nie musi się uczyć fizyki, bo nauczycielka ma nieuświadomioną słabość do jego zalotnie zaczesanej grzywki. Jak mądrze przekazać mu niepodważalną prawdę, że nie szata zdobi człowieka i najważniejsze to dostrzec w innych piękno jakie noszą we wnętrzu? I że, podążając tropem antycznej myśli, piękne jest to co dobre?

PS Wiktor patrzy teraz na mnie lekko już śpiącymi oczami w kolorze mocnej brazylijskiej kawy i nie mogę się nadziwić jaki on piękny. Jakie ma uszka zgrabniutkie, jaki prościutki nos, jakie gładkie policzki. Uważnie się przyglądając dostrzegam jednak nieszczególnie wydatne usta po mamie i trochę za bardzo schowany podbródek po tacie. I pomimo tych pozornych usterek nagle wydaje mi się jeszcze doskonalszy i piękniejszy. Charles Baudelaire, którego zacytuję tu jeszcze nie raz powiedział „Piękno zawiera zawsze odrobinę dziwaczności, która sprawia, ze szczególnie jest piękne”. Wiem, że na pewno chcę pokazać mojemu synowi, że piękno to niekoniecznie to co promuje się w naszej kulturze i mediach. Że to może być coś wyjątkowego, zaskakującego, czasem szokującego i innego. Inne może być i jest piękne.

2 komentarze:

Desperate Househusband pisze...

Wszyscy penie mamy radochę z ubierania dzieciaków. Nie wiem, czy to jest kwestia "ładnie i modnie" - może tak, ale pewnie nie tylko. Mi się najbardziej podoba, jak młody (starszy) wygląda jak mała, dwuletnia kopia mnie. Kupa z tego śmiechu, jak drepcze w swoich niby-Martensach (niby, ale też z logo, tyle że innym) i kurtałce z naszywką jakiejś rockowej kapeli, którą sam sobie wynalazł w sklepie (i wymienił z oczarowaną panią za kamyczka). Tak mi się to podoba, że ostatnio - skoro młody nie miał takiej czapki, jak moja, to sobie kupiłem taką, jak jego ;-) Młody młodszy też już drepcze, więc niedługo pewnie - pierwsze Martensy!

kissgotmethis pisze...

A na Wiktora czekają mini klapeczki Havaianas...

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...