Wiktor i sprawa mało zabawna

Wszystkie zabawki jakie mamy na podłodze, Wiktor zdezorientowany i przemęczony. Niestety, przy robieniu tych zdjęć ucierpiała jedna, ukochana moja osoba. Przepraszam Wiktor.



Bycie rodzicem to odpowiedzialność. Ale odkrycie! Bycie rodzicem wymaga edukowania dziecka w zakresie kwestii etycznych, wskazywania mu dobrych postaw i podstaw do dokonywania dobrych wyborów – odpowiedzialnych, etycznych, rozsądnych. Wiktor jest jeszcze malutki i pytania „skąd, dlaczego i po co” zacznie zadawać pewnie za dwa lata najwcześniej, ale ja już chcę się do tego przygotować. Zanim stałam się mamą, moje poglądy na wiele ważnych spraw nie miały konkretnego kształtu. Pozwalałam sobie na niekonsekwencję, oportunizm i przymykanie oka na wiele własnych słabości. Nadal to robię, pewnie, ale za każdym razem myślę o tym, co bym powiedziała Wiktorowi gdyby zapytał „Dlaczego?”. „Wiktor i sprawy ważne” to moja próba poukładania siebie dla mojego syna i jego potencjalnego rodzeństwa :)

(Dzisiejszy temat zainspirowany porą roku i dzisiejszą rozmową w Dzień Dobry TVN z Reni Jusis LINK)

Za parę dni Mikołajki, wielkie święto wszystkich dzieci i wszystkich producentów zabawek. We wtorkowy poranek jedni i drudzy z wielką ekscytacją wyskoczą z łóżek – dzieci, żeby sprawdzić czy pod łóżkiem czeka wymarzone play station, producenci żeby otworzyć laptopa i sprawdzić stan konta. Pierwsze świąteczne reklamy pojawiły się już kilka tygodni temu, wskazując nam co dokładnie będziemy kupować, jeść i pić w te święta. Czy w tym zakupowym szaleństwie zadamy sobie jakiekolwiek pytania? Czy drewniane klocki, które opatrzono wytrychowym słowem „ekologiczne” na pewno nie zrobią krzywdy naszemu dziecku? Ile tak naprawdę kosztuje tania ciężarówa, która pakujemy do koszyka? Czy misterne, mikroskopijne szlaczki na bajkowym domku dla lalek mogły zrobić ręce dorosłego człowieka?

Nie będę rozpisywać się  na temat zabawek „made in china”, bo wiele się o tym pisze w sieci - polecam  tekst Justyny Szambelan na Dzieci są ważne LINK, która pisze „Opowieści o tym, jak powstają zabawki, zazwyczaj są nieodpowiednie dla dzieci – pełne smutku, niewygód, a często cierpienia ludzi zatrudnionych przy ich produkcji.” Nie będę nawoływać do bojkotu chińskich produktów czy rezygnacji z markowych hitów sezonu. To co sobie dzisiaj napisałam, to moja osobista, krótka „czeklista” rzeczy, na które będę zwracać uwagę przy wybieraniu zabawek dla Wiktora:

Może nie trzeba kupować
To pierwsza zasada – aktualna przed każdym zakupem. Może lepiej coś zrobić/ przerobić samemu, albo przy braku umiejętności ewentualnie kupić coś zrobionego przez inną umiejętną osobę? W sieci znajdziemy mnóstwo uzdolnionych rękodzielników, których zabawki zachwycą i dzieci i rodziców i dadzą olbrzymie pole do popisu naszej wyobraźni.

PS Ja nie umiem szyć ani składać origami (jeszcze!), ale za to mam fantazję… Z kawałka foliowego worka, gumki recepturki i sznurka, które zachwyciły Wiktora w kuchennej szafce sporządziłam na szybko dziwoląga, którego dla potrzeb mojego oszalałego z ekscytacji syna nazwałam „Płetwonurkiem Jurkiem” i urządziłam mu kąpiel w wiktorowej wanience deklamując przy tym ten oto niby-wierszyk:

Z folii, gumki oraz sznurka
poskładamy płetwonurka.
Płetwonurek w wannie znika
szukać wraku Titanica.


Da się? :)

Nieobecność substancji toksycznych
Wiadomo, że w pierwszej kolejności chcę uniknąć bezpośredniego zagrożenia dla mojego dziecka – nie kupię zabawki, o której nie wiem, że jest bezpieczna i nie zawiera związków PAH, chromu czy ftalanów. Wiktor wszystko pakuje do buzi i wystarczy mi strach przed potencjalnym zatruciem ołowiem, który zawierają farby zadrukowujące sporadycznie oblizywane przez niego gazety i książki. Niestety, okazuje się, że mimo najszczerszych chęci, bez osobistego zestawu małego chemika nie możemy ufać żadnemu producentowi, bo większość zabawek na polskim rynku (też tych drewnianych!) zawiera substancje potencjalnie szkodliwe. Ale nie ustanę w poszukiwaniach.
PS. Swoją drogą ciekawe czy poczciwy wałek do ciasta, który upodobał sobie mój syn jest zdrowszy niż klocki specjalnie dla dzieci wyprodukowane?

Społeczno-ekologiczny charakter mojego zakupu
Będę poszukiwać zabawek, które wyprodukowane są z zachowaniem zasad sprawiedliwego handlu, czyli przez firmy, które zapewniają pracownikom godziwe warunki pracy i płacy i nie wykorzystują niewolniczej pracy dzieci. Dodatkowo, ważne jest żeby materiały, z których wykonano zabawki nie przyczyniały się do rujnowania zagrożonych terenów, roślin czy zwierząt.

Opakowanie niepotrzebne
Wiele zabawek  pakowanych jest w wielkie kartonowe pudełka z plastikowymi okienkami, przez które się do nas te zabawki wdzięczą. Pudełka lądują w koszu w sekundzie, a trudno je użyć ponownie. Ja do pakowania prezentów w tym roku skorzystam z gromadzonych przez cały rok papierowych torebek. Dodam do nich tylko elementy świąteczne, albo trochę świątecznego papieru.

Efektami moich tegorocznych poszukiwań podzielę się z Wami na blogu. Trzymajcie kciuki.

I podsumowanie. Jestem konsumentem. Chcę konsumować dobro, nie zło. Znam siebie na tyle, że wiem, że nie będę w stanie całkowicie zrezygnować z grzeszków snobizmu i próżności, bo kusić mnie będą idiotycznie drogie markowe ciuchy, skórzana kurtka czy spalający hektolitry benzyny ciemnozielony Jaguar. Ale mogę krok po kroku wprowadzać zmiany i uczyć mojego syna jak żyć świadomie i z poszanowaniem praw natury. Co nie?




6 komentarze:

Desperate Househusband pisze...

Takie 'płetwonurki' to najfajniejsze zabawki. Moich chłopaków nic tal ostatnio nie rozbawiło, jak sklejona z kawałka kartki rakieta.

Nasza rakieta nie miała niestety w pakiecie wierszyka... Muszę o tym pomyśleć następnym razem.

Pozdrawiam

Alenka pisze...

A ja szukałam prezencików w bucikach a nie pod łóżkiem... no, ewentualnie pod poduszką :-)

Znaleźć płetwonurka w wannie byłoby naprawdę fajnie. :-)

kissgotmethis pisze...

Ala, nieważne gdzie, ważne żeby były!

DH - wierszyk ku pamięci filmu "Armageddon":

Rakieta z papieru dziś w kosmos wzlatuje
Czy Pan Kosmonauta nasz świat uratuje?

lub ku pamięci radzieckiej myśli technologicznej:

Mknie w kosmos magiczna z papieru maszyna
Śladami wielkiego Jurija Gagarina.

Desperate Househusband pisze...

No no... Jestem pod wrażeniem. Musze zacząć trenować, żeby się chociaż zbliżyć do poziomu Mistrza... Mistrzyni :-)

kissgotmethis pisze...

oj tam, oj tam ;)

mamacat pisze...

garnki, walki i drewniane lyzki sa najlepszymi zabawkami :)
Ewa, uwielbiam wierszyki twe...bardz tworcze. Moze sziergac i szyc nie umiesz, ale wierszyki skladasz idealnie :D Wesolych Swiat.

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...