Czwarty list

Czas mija nieubłaganie i oto dzisiaj kończysz czwarty miesiąc. Miesiąc pełen krzyków, pisków i głośnego śmiechu. Jak każdy rodzic z niecierpliwością czekałam na Twój pierwszy prawdziwy chichot, pierwsze zanoszenie się śmiechem i próbowałam wszystkiego by wywołać to słodkie, niepowtarzalne „ha ha”. Niestety, wygląda na to, że Twoje poczucie humoru a la bracia Marx są w stanie zrozumieć jedynie mężczyźni i za pomocą spadającej na twarz pieluchy lub lądującego z impetem na brzuchu ulubionego pluszowego kurczaka to Twój Tata i wujek Bogdan doświadczyli satysfakcji rozśmieszenia cię prawie do łez podczas gdy ja (nawet naśladując ich brutalne poczynania) muszę się zadowolić jedynie łaskawym uśmiechem przyzwolenia. No nic, widocznie Mama nie jest do śmiechu. Codziennie mamy do obgadania poważne sprawy - nie jakieś tam śmichy chichy - rozmawiamy o dobrych książkach i filmach, najnowszych wydarzeniach kulturalnych i politycznych, sprawie krzyża i pośle Palikocie, który jest Twoim zdecydowanym faworytem, bo ubiera się kolorowo i jak Ty lubi kiczowate gadżety. Jak na przyszłego entuzjastę kobiecych wdzięków przystało, podziwiając długie nogi Doroty Gardias kilka razy dziennie omawiasz ze mną pogodę i wspólnie obstawiamy anomalia na najbliższe dni (tydzień temu nawet napomknąłeś, że może spadnie grad, ale ja nie chciałam wierzyć, ot zaufanie). Dzisiaj przeciągłym „buuu” wyraziłeś oburzenie, że w unijnej dyplomacji zabraknie Polaków, a zafrasowanym „łoooo” wyraziłeś solidarność ze stojącymi w gigantycznych korkach na chińskiej autostradzie. „Nie rozumiem Mamo – zdawałeś się dzisiaj pytać spojrzeniem –  dlaczego leki z pseudoefedryną są ogólnodostępne a politycy PiS milczą w sprawie listu Marka Migalskiego?” A ja nie wiedziałam co Ci odpowiedzieć.

Twoje zainteresowanie bieżącymi sprawami świata wzrusza mnie i daje nadzieję, że będziesz wrażliwym, zadającym pytania kontestatorem rzeczywistości, dla którego zastane normy i nakazy społeczne nie są bezdyskusyjne. I chociaż uwielbiam kiedy jesteś pogodny i kocham Twoje uśmiechnięte oblicze to właśnie w chwilach, w których głośnym krzykiem okazujesz mi niezadowolenie z pozycji, w której Cię noszę albo negatywnie oceniasz wyrób zabawkarski "Made in China" jestem z Ciebie najbardziej dumna.


PS I jeszcze z tej okazji cytat z okolicznościowej koszulki podarowanej Ci z okazji urodzin w roku chopinowskim przez Prezydent Gronkiewicz-Waltz, do której właśnie dorosłeś: „Rodem Warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel” Rośnij radośnie synku.

1 komentarze:

Magdalena (PL - Warsaw) pisze...

trzeba przyznać że gest pani Prezydent wzruszył mnie niesamowicie.

Pozdrawiamy

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...