Zaszyfrowane wiadomości od mojej podświadomości

Jestem na lotnisku, ubrana w długą, białą suknię. Za chwilę odbędzie się mój ślub. Nie widzę Pana Młodego ani gości. Czekam. Nagle przypominam sobie, że zapomniałam użyć perfum i nie mam ich przy sobie. Ale jestem przecież na lotnisku, więc pędzę do sklepu wolnocłowego. Z podwiniętą suknią, z welonem w dłoni biegnę, pędzę i ustawiam się w długiej kolejce. Kiedy już zbliżam się do kasy sięgam po upatrzony flakon i zerkam na etykietę z napisem „Oui problems”. Oburzona odkładam je na półkę, że jak, że ja mam jeszcze przed ślubem mówić TAK problemom? Biorę jakieś inne perfumy i lecę się pobrać. Nagle zmiana planu i oto wracam do pracy – właśnie jeden z naszych pracowników wjechał swoim samochodem w samochód premiera i siedzę nad tekstem informacji prasowej z dwiema koleżankami. Zastanawiamy się nad jej ostateczną wersją i moją uwagę przykuwa ostatnie słowo „życiasens”. Mówię im, że nie ma takiego słowa, że powinno być „sens życia” i że to za bardzo przypomina „żeńszeń”. Ale one się upierają i czuję, że wypadłam z rytmu zawodowego, bo nie mam siły ich przekonywać. Idę do toalety. Ze zdziwieniem zauważam, że podczas mojej nieobecności wszystko przebudowano i jest teraz nawet toaleta dla matki z dzieckiem. Wchodzę, otwieram muszlę i zalewają mnie nieczystości. Dziwnie niewzruszona wycofuję się i podchodzę do umywalki żeby się umyć. Obok, w wannie leży dziewczyna w ciąży i z przymkniętymi oczami, delikatnie opłukuje swoje ciało w strudze światła przebijającej przez uchylone okno. Na jej twarzy maluje się błogość i rozkosz, pełnia szczęścia.

No, psychoterapeuta miałby co tu robić. Ten sen przyśnił mi się kilka dni temu kiedy mieliśmy trochę ciężki czas z Wiktorem, trochę nerwów o jego zdrowie i ogólnie nienajlepszy nastrój. Czułam się przytłoczona troską o przyszłość, świadoma jak wiele zależy od nas i jak wiele rzeczy można przegapić. Tak jakbym nagle zrozumiała, że ze sprowadzeniem Wiktora na ten świat wiąże się nigdy niekończąca się odpowiedzialność. I nigdy niekończąca się troska. I pomimo drastycznej nieco wizji macierzyństwa i pesymistycznych skojarzeń z małżeństwem pełnym problemów, ten sen mnie oczyścił i przywrócił mi spokój. Choć ewidentnie jest we mnie tęsknota za czasem ciąży, który był jedynym i niepowtarzalnym czasem odurzenia i szczęśliwości, to po przebudzeniu poczułam równowagę i świadomą akceptację, że kłopoty i problemy będą, przeminą, pojawią się nowe, a potem i one przeminą.

Chociaż dzieje się to zazwyczaj w chwilach kiedy gorzej śpię, bo coś mnie dręczy i o czymś uporczywie myślę, to uwielbiam kiedy udaje mi się zapamiętać sen.  Miewam sny niezwykłe, złożone i pokręcone. Historie rozgrywające się na wielu poziomach, w wielu wymiarach czasowych i przestrzennych, z licznymi bohaterami, pierwszo- i drugoplanowymi. Ciągnące się epopeje pełne metafor, archetypów i symboli. Wizje przynoszące ulgę i kierujące moje świadome myślenie na ważne kwestie, z których sobie często nie zdaję sprawy.  Sny komentują rzeczywistość, w której funkcjonuję – dodają zwykłym z pozoru zachowaniom niezwykłego, większego znaczenia. Pomagają mi lepiej zrozumieć i poznać siebie. Bo chociaż wszyscy próbujemy czasem uciec od podszeptów naszego prawdziwego ja, to, jak mówi ekspert od snów Zenon Waldemar Dudek, „w nocy każdy z nas wraca do siebie” i musi śnić swój prawdziwy sen, który podsuwa mu nieświadomość, tak jej wymiar indywidualny, jak i zbiorowy.” Ignorowanie snów i traktowanie ich tylko jako absurdalnych przejawów naszej wyobraźni jest marnowaniem ogromnej i łatwo dostępnej wiedzy. Jest jak odkładanie nieprzeczytanego listu, jak mówi żydowski Talmud. Śnijcie dobrze i długo. Łapcie sny i korzystajcie z ich siły.

2 komentarze:

Aldona pisze...

Ja też miewam dziwne a czasem fajne sny, dziś w nocy śniło mi się, że podkładałam bombę, jakaś akcja ja jako tajna agentka:) ale na szczęście bomba nie wybuchła, ja się obudziłam i wszystko dobrze się skończyło. Pozdrawiam i również życzę miłych i spokojnych snów.

kissgotmethis pisze...

może za dużo wiadomości oglądasz ;)) spokojnych snów Aldona i ekscytujących zadań w ciągu dnia. Adrenalina takiego "bombera" czasem wskazana...

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...