Suszek Komuszek




Do you need anybody?
I need somebody to love.
Could it be anybody?
I want somebody to love.
(Joe Cocker)

Zaczyna się Przystanek Woodstock i my w klimacie dzieci kwiatów na trawce, przed domem. Miłość, wolność, kwiaty we włosach i wszechobecna atmosfera środka lata, które trochę jeszcze słońcem praży, ale już liście małe, żółte pod nogi podsyła. Uwielbiam ten czas kiedy jeszcze wiele ciepłych dni przed nami, ale tęsknię już trochę za jesienią, spacerami po bajecznie kolorowej Hali Mirowskiej, gdzie jabłka, śliwki, jeżyny i bakłażany same włażą mi do siatki, a potem nie wiem co z nimi zrobić. Wiktor w miłosnym nastroju, cieszy się i flirtuje z otoczeniem jakby świadomy własnego uroku, a my z Arkiem zapatrzeni w niego, emulujemy każde stęknięcie, beknięcie i pisk wyczekując pierwszej chwili kiedy powie coś co przypominać będzie „mama” lub „tata”. Fajnie jest.

Peace, love and music. Pokój, miłość, muzyka. Duch Woodstock tego sprzed ponad 40 lat to coś, co chciałabym przekazać Wiktorowi. Chciałabym żeby ważny był dla niego każdy człowiek, żeby kochał świat, życie i szanował wszystkie jego przejawy. Pielęgnować w nim „ducha młodzieńczej rewolty”, przekonanie o tkwiącym w ludziach potencjale do czynienia dobra i wiarę w porządek świata. Chociaż z każdego newsa wygląda do nas obraz daleki od Raju, gdzie panują miłość i harmonia, to może jest jeszcze nadzieja dla pokolenia mojego syna? Nadzieja na odnalezienie wyższej świadomości, stanu, w którym odrzucą oni strach i niezdrowe ambicje i poczują pierwotną Jedność ze wszechświatem? Zanegują ustalone reguły, odrzucą zdewaluowane ideały i pełni miłości i łagodności stworzą nowy świat?  Nie, nic nie paliłam. To słodki rum z cuba libre, którym delektuję się po ostatnim karmieniu krew w moich chłonnych żyłach do rewolucyjnej czerwoności podgrzał.


5 komentarze:

gbryja pisze...

Ha, ha...I like the jeans.

Sabina pisze...

Hej Ewa:)
Zaczęłam od tego posta, po czym przeczytałam wszystkie poprzednie zaczynając od najstarszego. I jednego jestem pewna: Twoje kreatywne Ja wciąga, pomaga i sprawia, że mam wrażenie, że napisałaś wszystko, czego mi się nie udało ująć w słowa odkąd urodził się Maksio i teraz, kiedy mam Marcelinkę. Kiedy ja siadałam z długopisem w ręku i wielką księgą z pustymi kartkami, słowa grzęzły mi w głowie i udawało mi się nieporadnie napisać parę zdań, na pewno nie wielokrotnie złożonych :)
Dziękuję CI za to, że zaprosiłaś mnie na tego Bloga. Czuję się, jakbym weszła w Twój bardzo intymny świat ale jest to takie miłe, piękne i budujące wrażenie, że będę tu zaglądać systematycznie :)Pisz dużo, bo masz do tego talent a ja będę klikać żeby podnieść Ci pozycję i ułatwić wydanie książki :)buziaki

Belrespiro pisze...

Strasznie, strasznie mi miło.

gbryja pisze...

Czy tylko mi sie wydaje, ze Wiktor ( na gornym zdjeciu) przypomina Anie, siostre Arka?

Belrespiro pisze...

Trochę tak :), ale on po urodzeniu był do niej najbardziej podobny, teraz już zdecydowanie mniej... Teraz czasem przypomina Ciebie jak byłeś mały, wiesz?

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...