Kochanie, dzieciaki zmniejszyły mi mózg! Czyżby?

Nie jest zaskakującym fakt, że pojawienie się dziecka oznacza dla każdej matki rewolucję – zmieniamy się fizycznie i psychicznie w tylu rozmaitych aspektach, że trudno wszystkie te zmiany odnotować. Najszybciej i z najmniejszym entuzjazmem odkrywamy to co dzieje się z naszym ciałem – początkowa euforia ze zrzucenia kilkunastu kilo tuż po porodzie powoli ustępuje miejsca przygnębieniu, bo „tu coś zwisa, tam faluje, tu się marszczy, tam karbuje”. Jednak dla mnie najbardziej znaczące okazały są zmiany „sprawnościowe”. Tajemnicą nie jest, że od dawien dawna wykazuję się pewną domową niezgrabnością, manifestującą się nietrzymaniem rzeczy jak należy, upuszczaniem ich gdy trzeba trzymać, odkręcaniem gdy trzeba przykręcić i przyciskaniem gdy trzeba pociągnąć. W ciąży mi sprawności nie przybyło (zaliczywszy kilka strat w talerzach, na później odłożyłam plany zakupu eleganckiej zastawy obiadowej i po raz kolejny zdecydowałam się na tanią, niezawodną ikeowską „Białą Marię”, która wprawdzie bez nieestetycznych rys wytrzymuje tylko dwa lata, ale też nie powoduje we mnie stresu przy nakładaniu ziemniaków). Teraz potrafię jednocześnie trzymać Wiktora na rękach, brodą przytrzymując mu niestabilną jeszcze główkę, jedną ręką kroić chleb (da się!) albo wyciągać pranie, a chwytną, dzięki Bogu, stopą podnosić z ziemi rozrzucone skarpetki . Moja prawie zwierzęca zwinność i pomysłowość ruchowa zapisuje się na duży plus zmian po-ciążowych. A co z głową? Prawdą jest, że często czuję się trochę odmóżdżona, nie w temacie czy poza głównym wątkiem rozmowy, bo moje myśli krążą wokół Wiktora, jego wagi, kupek, ubrań, godzin karmienia- jak długo, z której piersi. Ale jednocześnie moja koncentracja, organizacja i umiejętność jednoczesnego prowadzenia czy śledzenia kilku wątków jest teraz dużo większa niż przed ciążą. To co kiedyś zajęłoby mi godzinę, teraz robię w pół, nie zastanawiam się zbytnio nad tym co mam zrobić, tylko to robię – szybko i efektywnie. Niewielką ilość wolnego czasu jaki mam dużo częściej niż przed ciążą przeznaczam na czytanie książek. Teraz - „Umysł Mamy – jak macierzyństwo rozwija naszą inteligencję”, którą podarowała mi fantastyczna znajoma mama, Marta. Książka przedstawia syntezę wielu współczesnych badań, które zgłębiały zmiany jakie wywołuje w naszym mózgu ciąża i macierzyństwo i stawia niepopularną tezę, że macierzyństwo pracę mózgu poprawia – wyostrzają się nasze zmysły i percepcja dzięki czemu stajemy się dojrzalsze emocjonalnie, lepiej zorganizowane i bardziej kreatywne

Czy możliwe jest zatem, że po porodzie otworzyły się przede mną nowe możliwości umysłowe i mój mózg potencjalnie stać na więcej? I czy wielokrotna recytacja na kilka głosów "Wiktorek, Wiktorek ma w pupce motorek" spowoduje długotrwałe wzmocnienie synaptyczne w obrębie mojego hipokampa?

2 komentarze:

cohearance pisze...

hej Ewka, kto jest autorem tej książki? chętnie się zapoznam jako, że czasu na czytanie mi przybyło z początkiem wakacji

Belrespiro pisze...

A hej,
Katherine Ellison (Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza)

Pozdrowienia
Ewa

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...